Jak odróżnić fotografa ślubnego od fotoziutka?

Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Fotoziutki słodzą Młodym, rozpływają się w komplementach w stosunku do Panny Młodej, nawet, jeżeli ta jest delikatnie mówiąc średnio fotogeniczna.
Opowiadają o sobie z fałszywą skromnością. Fotoziutek obiecuje. Nieważne czy słowa dotrzyma czy nie - ważne żeby chwycić młodych za uzdę i trzyyyyyymać!!!
W rozmowach z potencjalnymi klientami (najlepiej w kawiarni, bo akurat ma remont w swoim studioBig Grin) przede wszystkim dyskredytuje innych fotografów (tych wziętych), że już się wypalili, że trzepią chałturę, że lecą tylko na kasę, a tak naprawdę to g....no potrafią... Co innego on - fotoziutek! Ze świeżym podejściem do tematu, mistrz obróbki komputerowej, posiadacz najlepszego i najdroższego sprzętu (później na weselu najwyżej komuś, kto ze zdziwieniem zapyta o jego najtańszą lustrzankę wciśnie kit o brzydkim złodzieju, co tydzień wcześniej wyczyścił mu całe studio ze sprzętu. Taka strata, taka strata.... Kiedy ja to odrobię? Big Grin).
Fotoziutek bardzo często daję do wglądu cały segregator dziękczynnych maili od przeszczęśliwych par, które dostąpiły zaszczytu bycia przez nigo uwiecznianym. (trzeba się co prawda natrudzić, aby taki zestaw maili przygotować, ale warto, oj warto - naiwnych nie brakuje). Istnieje też szansa, że otrzymacie od fotoziutka 3-5 telefonów od tzw. byłych klientek - w rzeczywistości są to jakieś koleżanki - gdzie oczywiście na dzwoniących czeka pieśń pochwalna pt tytułem: "On, tylko on - najlepszy fotograf ślubny na świecie".
Kolejne co mi przychodzi do głowy to to, że fotoziutek nie robi problemu z oddania Młodym wszystkich zrobionych, ale nieobrobionych zdjęć. W głowie profesjonalisty taki pomysł nie miałby szansy się nawet narodzić. Profesjonalista szanuje swoją pracę i doskonale zdaje sobie sprawe, że nie ma takiej szansy, aby wszystkie zrobione zdjęcia "trzymały poziom". Dlatego zawsze odrzuca te, które wg. niego nie wyszły.
Fotoziutka nikt nie poleca - fotoziutki rozmnażają się przez pączkowanie w necie i stamtąd zarzucają sieci na swoje przyszłe ofiary.
Fotoziutek godzi się na wszystko: czas pracy nawet 24 godziny, dwa plenery plus jeszcze jeden nocny i dodatkowo sesja narzeczeńska. Na płytce oddaje ponad 2000 zdjęć (oczywiście "profesjonalnie obrobionych") plus jeszcze wydrukowane na papierze: tych w wymiarze 9 na 13 to nawet i ze trzysta! Do tego wszystkiego jeszcze prezentacja DVD - najlepiej godzinna.
Wreszcie fotoziutek ma kiepskie portfolio i dziwnie niskie ceny oscylujące w okolicach 1000 zł.
Dodatkowo fotoziutek najczęściej "robi na czarno" przez co dochodzenie swoich praw przez Młodych jest bardzo utrudnione, tym bardziej, że umowa jaką fotoziutek proponuje, najczęściej ma jakiś haczyk, który uniemożliwia wygranie z nim ewentualnej sprawy w sądzie.
Gdy fotoziutek "położy" dwa-trzy wesela najczęściej zmienia nazwę swojej "firmy" i.... znów może zacząć szukać kolejnych naiwnych, żeby nie napisać oszczędnych.
No dobra, w takim razie jak poznać, że ktoś jest profesjonalnym fotografem ślubnym?
Najprościej to to, co napisałem powyżej, tyle że odwrotnie, plus doświadczenie, plus zajęte terminy, plus brak reklamacji i najlepiej dobrze zrealizowana sesja narzeczeńska. SmileSmileSmile
Pozdrawiam i życzę ostrożności przy wyborze fotografa ślubnego.
Andrzej Petelski
W rozmowach z potencjalnymi klientami (najlepiej w kawiarni, bo akurat ma remont w swoim studioBig Grin) przede wszystkim dyskredytuje innych fotografów (tych wziętych), że już się wypalili, że trzepią chałturę, że lecą tylko na kasę, a tak naprawdę to g....no potrafią... Co innego on - fotoziutek! Ze świeżym podejściem do tematu, mistrz obróbki komputerowej, posiadacz najlepszego i najdroższego sprzętu (później na weselu najwyżej komuś, kto ze zdziwieniem zapyta o jego najtańszą lustrzankę wciśnie kit o brzydkim złodzieju, co tydzień wcześniej wyczyścił mu całe studio ze sprzętu. Taka strata, taka strata.... Kiedy ja to odrobię? Big Grin).
Fotoziutek bardzo często daję do wglądu cały segregator dziękczynnych maili od przeszczęśliwych par, które dostąpiły zaszczytu bycia przez nigo uwiecznianym. (trzeba się co prawda natrudzić, aby taki zestaw maili przygotować, ale warto, oj warto - naiwnych nie brakuje). Istnieje też szansa, że otrzymacie od fotoziutka 3-5 telefonów od tzw. byłych klientek - w rzeczywistości są to jakieś koleżanki - gdzie oczywiście na dzwoniących czeka pieśń pochwalna pt tytułem: "On, tylko on - najlepszy fotograf ślubny na świecie".
Kolejne co mi przychodzi do głowy to to, że fotoziutek nie robi problemu z oddania Młodym wszystkich zrobionych, ale nieobrobionych zdjęć. W głowie profesjonalisty taki pomysł nie miałby szansy się nawet narodzić. Profesjonalista szanuje swoją pracę i doskonale zdaje sobie sprawe, że nie ma takiej szansy, aby wszystkie zrobione zdjęcia "trzymały poziom". Dlatego zawsze odrzuca te, które wg. niego nie wyszły.
Fotoziutka nikt nie poleca - fotoziutki rozmnażają się przez pączkowanie w necie i stamtąd zarzucają sieci na swoje przyszłe ofiary.
Fotoziutek godzi się na wszystko: czas pracy nawet 24 godziny, dwa plenery plus jeszcze jeden nocny i dodatkowo sesja narzeczeńska. Na płytce oddaje ponad 2000 zdjęć (oczywiście "profesjonalnie obrobionych") plus jeszcze wydrukowane na papierze: tych w wymiarze 9 na 13 to nawet i ze trzysta! Do tego wszystkiego jeszcze prezentacja DVD - najlepiej godzinna.
Wreszcie fotoziutek ma kiepskie portfolio i dziwnie niskie ceny oscylujące w okolicach 1000 zł.
Dodatkowo fotoziutek najczęściej "robi na czarno" przez co dochodzenie swoich praw przez Młodych jest bardzo utrudnione, tym bardziej, że umowa jaką fotoziutek proponuje, najczęściej ma jakiś haczyk, który uniemożliwia wygranie z nim ewentualnej sprawy w sądzie.
Gdy fotoziutek "położy" dwa-trzy wesela najczęściej zmienia nazwę swojej "firmy" i.... znów może zacząć szukać kolejnych naiwnych, żeby nie napisać oszczędnych.
No dobra, w takim razie jak poznać, że ktoś jest profesjonalnym fotografem ślubnym?
Najprościej to to, co napisałem powyżej, tyle że odwrotnie, plus doświadczenie, plus zajęte terminy, plus brak reklamacji i najlepiej dobrze zrealizowana sesja narzeczeńska. SmileSmileSmile
Pozdrawiam i życzę ostrożności przy wyborze fotografa ślubnego.
Andrzej Petelski

Poznań / wielkopolskie
Szczawnica / małopolskie
Białystok / podlaskie
Włocławek / kujawsko-pomorskie


Komentarze
Rafał Siwy | 2011-08-30
Mmmmm... to takie proste jest? Biorę się za śluby, od jutra!
Paweł | 2011-08-29
Dobre, się uśmiałem, niestety prawdziwe
dodaj komentarz