• Wesele z Klasą
  • Wesele z Klasą
  • Wesele z Klasą
  • Wesele z Klasą
  • Wesele z Klasą

Czym były pokładziny i dlaczego powinniśmy cieszyć się, że to już przeszłość?

Czym były pokładziny i dlaczego powinniśmy cieszyć się, że to już przeszłość?

Według specjalistów od ludzkich dusz i nerwów, ślub to w życiu człowieka jedno z najbardziej stresujących przeżyć. Wszystkie przygotowania, ranga tego wydarzenia oraz zmiany, jakie niesie ze sobą, sprawiają, że serca zaczyna nieco szybciej bić. Jednak to właśnie nasi przodkowie mogliby nam powiedzieć znacznie więcej o stresie, ponieważ to oni musieli brać udział w zastanawiającym zwyczaju, którym były pokładziny.

Choć uroczystość zaślubin może być nieco stresująca, wiąże się również z wieloma przyjemnymi wspomnieniami i obowiązkami. Po pierwsze, ślubujemy ukochanej kobiecie lub mężczyźnie; po drugie, czeka nas rozpakowywanie prezentów i całonocna zabawa z zaproszonymi gośćmi i po trzecie, po wszystkim przychodzi czas na owianą tajemnicą i upragnioną intymną noc poślubną. 

Ale czy zawsze tak było? Czy nasi prapraprapradziadowie również cieszyli się jedynie spojrzeniem swojej ukochanej, a nasze praprapraprababcie swoją nagość pokazywały jedynie ukochanemu? Otóż nie! Kiedyś wszystko było bardziej skomplikowane, a zmówiny i pokładziny były obowiązkiem. Dla wielu noc poślubna wiązała się z prawdziwą udręką i wstydem, bo jak cieszyć się miłością i chwilą, kiedy kilkanaście par ciekawskich oczu przygląda się, co robimy. 

Co to są pokładziny i skąd wzięła się taka tradycja?

Jak można już wywnioskować ze wstępu, pokładziny była to część nocy poślubnej i polegała na tym, że młodej parze towarzyszyli świadkowie. Dzisiaj taki zwyczaj nie tylko nie ma racji bytu, ale przede wszystkim budziłby oburzenie i przerażenie. No bo jak to? W tak intymnej sytuacji ktoś miałby nas oceniać? W takiej chwili nie można mówić o wyjątkowej atmosferze czy szalonych uniesieniach. Dlaczego pierwsza małżeńska noc musiała być takim… koszmarem?

Pokładziny były formą dopełnienia umowy formalnej, jaką było zawarcie związku małżeńskiego. Takie “poświadczenie” było ważne w szczególności dla rodów szlacheckich i królewskich, ponieważ miało być dowodem na to, że małżeństwo zostało skonsumowane, a co za tym idzie jest w 100 procentach prawne, a bogowie są mu przychylni. 

Para młoda przed pokładzinami

Zobacz także: Przesądy ślubne – coś na szczęście i coś co odgoni pecha. Które z nich są najbardziej znane?

W obrzędzie tym mieli wziąć udział między innymi Dobrawa i Mieszko, jednak przyszła królowa nie zgodziła się na ten pogański zwyczaj, co Mieszko poczytał za dużą zniewagę. Niestety nie wszystkie kobiety mogły pozwolić sobie na powiedzenie słowa “nie”. Wiele królewskich małżeństw na dworach całej Europy pierwszą wspólną noc spędzało w towarzystwie gości, zagranicznych dostojników a nawet biskupa, który święcił łoże, na którym leżała para małżonków. 

Polskie wesele na wsiach również nie mogło obyć się bez pokładzin, w których uczestniczyli goście i rodzice pary młodej. Jeśli przybyli biesiadnicy byli nieco bardziej delikatni i subtelni, jedynie podsłuchiwali pod drzwiami sypialni, w innych przypadkach bez skrępowania przyglądali się “zmaganiom” panny młodej i pana młodego. Co więcej, goście żądali dowodów, a jeśli ich nie było, demolowali dom panny młodej, w którym odbywało się wesele. Zwyczaj ten przetrwał aż do XVII wieku. 

Choć tradycje warto pielęgnować, tym razem wszystkie kobiety i mężczyźni mogą odetchnąć z ulgą i cieszyć się nowoczesną intymnością… 

Czym były pokładziny i dlaczego powinniśmy cieszyć się, że to już przeszłość?
5 (100%) 3 głosów

Ankieta

Zobacz więcej ankiet
Zobacz więcej ankiet